• Wpisów:882
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 12:58
  • Licznik odwiedzin:39 654 / 3600 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
żeby nie było, że ciągle narzekam, to zanim przejdę do gorzkich żali to chcę powiedzieć, że bardzo się cieszę, że dni są coraz dłuższe, a w przyszły weekend jadę do Gdańska!!
No a teraz konkrety, mam małą kichę w mieszkaniu. Mieszkam z właśicielką. w pewnym momencie kwestie porządku wymknęły się spod kontroli i ustaliłyśmy grafik sprzątania. oprócz tego umówiłyśmy się, że każda stara się p sobie sprzątać (główni chodziło o kuchnię i gary). niestety, dziewczyny notorycznie nie wywiązują się z obowiązków. zwłaszcza właścicielka.
a ostatnio napisała do nas przez fb (!), że chyba o czymś nam się zapomina i że nie sprzątamy.
kurde, dlaczego nie mam takich jaj,żeby powiedzieć, że to raczej ona jest autorką największego bałaganu w kuchni!?

Naprawdę,chyba poszukam czegoś innego. i na pewno bez właściciela w tym samym mieszkaniu
  • awatar freudunia: No zdecydowanie nie masz szczęścia do ludzi w mieszkaniach, które wynajmujesz. Mieszkanie z właścicielami to jedna z gorszych rzeczy niestety, bo zawsze będzie "na ich". Jak sama widzisz kobieta nie ma "jaj", by się przyznać do robienia bałaganu. Plusem wynajmowania mieszkania / pokoju jest to, że zawsze możesz się przenieść. Chociaż może najpierw warto jakoś na spokojne spróbować pogadać z właścicielką? Udanego pobytu w Gdańsku! Morze, ach morze... :)
  • awatar todesfuge: jakoś nie masz szczęścia do współlokatorów z tego co pamiętam. Odpoczywaj nad morzem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
chyba znów łapię doła. w tym tygodniu się przetrenowałam, od wtorku nie byłam na siłce. z niczym się nie wyrabiam, wykazuję się wybitną dezorganizacją i oczywiście dziurą budźetową na 3 metry średnicy (czy ja naprawdę tyle przejadam??)
poza tym, to z cyklu jak lama podrywa Ankę. sergio po kilku głębszych skrobnął do mnie coś niezrozumiałego na fb, ale brzmiało to trochę jak wyznanie uczuć. po czym chyba oprzytomniał i dopisał, żebym zapomniała, że cokolwiek do mnie napisał. niestety, wychodzę z założenia, że to co się stało to się nie odstanie, więc wynikła z tego dyskusja, w której jasno postawiłam kawę na ławę- jesteśmy, byliśmy i będziemy tylko kolegami z pracy. niby powiedział (oj przepraszam, nie mogliśmy tego załatwić jak dorośli ludzie, więc NAPISAŁ PRZEZ FB), że ok, że rozumie i nie czuje się zraniony. a poza tym, to się we mnie nie buja. owszem, bujał się, ale mu przeszło, bo widzi,jak różni jesteśmy. jednak w pracy ignoruje mnie jak może. no kurde, to taka delikatna ciapa, że nie chciałam go zranić, ale sam się o to prosił.
  • awatar freudunia: Przynajmniej sytuacja jest czysta. Lepiej tak niż miałoby się to ciągnąć i ciągnąć. Moje fundusze też maleją w dużej mierze przez przejadanie. Szok ile można na jedzenie wydać. Teraz staram się robić zakupy w supermarketach i notować na co idzie ile pieniędzy. Mięśnie się zregenerują i wrócisz na siłownię. Nie łam się :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
no, i Sergio (ten, który ciągle za mną łazi) poczuł, że czas zrobić kolejny krok;/
"zażartował", że jego przyjaciółka-psychoterapeutka w ramach terapii powiedziała, że powinien sobie znaleźć dziewczynę...
  • awatar todesfuge: Tak. Chodziłam po Krakowie o szukałam bankomatu, po czym podszedł do mnie żyd i powiedział po angielsku gdzie jest najbliższy bank i później tam wypłacałam pieniądze. Wypłacanie pieniędzy w bankomacie oznacza zmniejszenie dochodów i to się zgadza. Ale mam ciężką rozkminę z tym żydem, bo generalnie to sny mi się spełniają.
  • awatar pomme, poire ou persil?: jak podbije jeszcze raz to porozmawiam z nim. postaram się być delikatna. ale chyba zrozumiał, że nic z tego nie będzie, bo zmieniłam biurko (na zasadzie jak najdalej od niego)
  • awatar freudunia: No i masz babo placek. Planujesz z nim porozmawiać czy na razie po prostu nie masz zamiaru reagować licząc, że sam da sobie spokój?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
eh...chyba, a raczej na pewno zakochał się we mnie jeden kolega z pracy.
tylko, że to bardzo męczące, bo wszędzie, dosłownie wszędzie za mną łazi. ciągle chce siedzieć obok mnie, jak idziemy gdzieś po pracy, to zawsze się pyta czy idę. jak ide, to on też, a jak nie, to on też nie idzie. zapisał się na tę samą zmianę co ja, zaczyna jeść jak ja, interesować się tymi samymi rzeczami.

nosz kurwa.
  • awatar Never say forever ...: Haha :) Całkiem sympatycznie :P Wariata można dostać od takiego zakochańca xD
  • awatar freudunia: Ojoj, brzmi obsesyjnie dość. No ale może chłopak tak sobie mocno Ciebie wkręcił i myśli, że Ci się to podoba, więc tym częściej będzie się tak zachowywać. Może rozmowa?
  • awatar todesfuge: tacy są najgorsi :) ja od razu się denerwuje i jestem automatycznie niemiła dla takich kolesi
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
wczoraj dzień wielkich znalezisk.
najpierw klucz, później...dowód, którego szukałam przez 2 dni i juuż zdążyłam unieważnić xD
 

 
to smutne, ze ludzie nadal kierują się stereotypami. ostatnio rozmawiałam z moją przyjaciółką. Opowiedziałam jej, że zaszło coś między mną a moim kolegą z pracy (jednak wam o tym nie opowiem, bo chcę jak najszybciej zapomnieć).no w każdym razie, na wiadomość, że gość jest libańczykiem zareagowała, cytuję: "ciapaki Araby i te czarnuchy to brudasy są obleśne. nie brzydziłaś się go??".
nie wiem, skąd u ludzi biorą się takie chore stereotypy, naprawdę.
pracuję w bardzo multikulturowym środowisku i jakoś nie zauważyłam braku higieny u "ciapaków i arabów", za to wśród polaków i owszem
  • awatar pomme, poire ou persil?: Freudunia: idealnie:P. trochę chłodno go traktuję jak mam zły humor, ale tak poza tym to myślałam, że będzie gorzej
  • awatar freudunia: Stereotypy są i będą. Jako ludzie lubimy sobie upraszczać świat i do tego nam są potrzebne m.in. stereotypy właśnie. Często są one niewłaściwe, jak generalnie uogólnienia. Ja osobiście nic nigdy nie miałam do Turków itd., ale po poznaniu kilkunastu rzeczywiście z pewnymi utartymi sloganami mogłabym się zgodzić. Akurat zupełnie nie związanymi z higieną, bo tutaj nie widzę problemu. A jak Ci idzie zapominanie o tej sytuacji z kolegą? :>
  • awatar Folari: Bo niby my Polacy tacy idealni. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
matko boga, po co mi te dwie kiecki?
gdzie ja je założę?

wyprzedaże szkodzą.


  • awatar freudunia: Nie wiem gdzie, ale podobają mi się. Pierwsza jest mega seksowna! Tylko rzeczywiście nie mam pomysłu, gdzie ją założyć. A druga na pewno Ci się przyda. "Mała czarna" dobra na wszystko :).
  • awatar pomme, poire ou persil?: w tej drugiej to rzeczywiście,mogę pochodzić, ale ta pierwsza po prostu będzie ładnie wyglądała w szafie
  • awatar Folari: Ta druga jest bardziej praktyczna. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
to jest niesamowita w jak pięknym stylu wydałam praktycznie całe swoje wynagrodzenie. myślałam, że wybiorę się na szalone zakupy, a tu taka niespodzianka xD
główną przyczyną jest pewnie fakt, że kasę dostaliśmy przed świętami, a w dodatku chciałam odbudować swoje oszczędności, więc też sporo poszło na konto, ale choćby nawet.
w sumie teraz wychodzę częściej, częściej jem na mieście, więc tu uciekają. od następnego miesiąca cisnę budżet
  • awatar freudunia: Ciśnij, ciśnij. Ja ledwo wiążę koniec z końcem, a niby nie mam najmniejszej wypłaty. Dobrze jest co miesiąc wrzucić coś na konto oszczędnościowe. Powodzenia :).
  • awatar Gość: też jestem wściekła na siebie, jak rozpuszczam kasę na niepotrzebne rzeczy... zamiast kupić coś jednego wartościowego... Ewka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
no tym razem muszę sobie ponarzekać...na komputer.

padł mi ten rupieć. to straszny grat. ponieważ ma tylko 40 giga pamięci, bardzo szybko ją wypełniłam i po prostu tego biedak nie wytrzymał. siadł mu ssystem. nie mogłam się dodzwonić do gościa, który sprzedał tego lapka, więc musiałam wywalić hajs z własnej kieszeni. oczywiście jak nie miałam na nowy sprzęt tak dalej nie mam- są ważniejsze wydatki. poza tym, mój brat naprawi mój poprzedni komputerek, który też nie jest idealny, ale na boga, sto razy lepszy niż to badziewie.
 

 
no i co, i 2014 się skończył. uff..w końcu. był tragiczny.
ostatnio dużo się dzieje, a ja nie mam czasu ani ochoty na użeranie się zkompem, żeby to wszystko opisać.
na sylwku byłam w lublinie, takie typowe babskie ploty do...7 rano przy ciastkach i winie %). jak tak dalej będę żarła to upasę się jak świnia. masa masą, ale nie muszę przypominać misia.

jutro ruszam z nowym planem treningowym, nową dietą...sezon jesienny MUSI być mój
 

 
ale byłam zalatana w sumie dalej jestem. wpadłam tylko życzyć wesołych świąt. już jestem w domu i się obżeram na całego xD
 

 
wiecie co, to smutne, że niektórzy nie lubią świąt i uważają, że to obłudne święto.
że wszystkie życzenia są nieszczere, a członkowie rodziny tylko udają sympatię.
w takich przypadkach nie pozostaje mi nic innego jak tylko współczuć rodziny.
taki charakter świąt religijnych.
mam to szczęście, że moja rodzina jest bardzo szczera i udana. owszem nie wszyscy się lubią, ale wtedy po prostu siadają na drugim końcu stołu i nie próbują nawiązać ze sobą kontaktu. no bo po co? albo po prostu się nie odwiedzają. nie widzę sensu w zmuszaniu się do spotykania z kimś tylko dlatego, że jest czlonkiem rodziny i są święta więc "tak wypada"
  • awatar freudunia: Nie wiem skąd się bierze to przeświadczenie o obłudzie. Może po prostu z tym się spotykają u siebie. U mnie, jak u Ciebie, nie ma z tym problemu. W ogóle ten okres świąteczny zawsze najbardziej lubię. Mało spotykamy się z dalszą rodziną, ale moja podstawowa jednostka jest mega zgrana i to jest nasz czas! Dobrze, że u Ciebie tyle szczerości jest :). W końcu o to chodzi, by mile spędzić czas, a nie udawać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
huuuuuuuuuurrrra w końcu udało mi się doprowadzić kompa do stanu używalności
oprócz tego, to bede w domu o parę godzin wczesniej (już nie mogę się doczekać xD)

jedyna lipna wieść której za bardzo nie mogę wyciągnąć pozytywnych wniosków to to że debiuty są 28 lutego- miesiąc wcześniej, więc nie zrobię formy i nie wystartuję. szkoda bo swoją karierę chciałam zacząć właśnie od tego wydarzenia.
no i oblałam jeden quiz w pracy jednym procentem %-). ale tym to akurat się nie przejmuję bo był trudny i dużo osób oblało
 

 
tak na dobrą sprawę, to kończymy równo po 8 godzinach, kurs jest ciekawy, klienci nie tacy tragiczni (do tej pory byłam świadkiem tylko jednego bardzo niemiłego klienta)
23 to tak naprawdę nie będziemy pracować,bo robimy christmas party i co więcej, przesunęliśmy godziny na poranną zmianę i będę mogła wrócić do domu już 23
 

 
ups, miałam codziennie wypisywać coś pozytywnego, ale nic nowego się nie dzieje?
jednak po chwili refleksji wpadło mi do głowy "czyżby?"

wczoraj pięknie świeciło słońce, zrobiłam udany trening, a nasza grupa staje się coraz bardziej zgrana.
 

 
dzisiejszy dzień to jedno wielkie szaleństwo zakupowe.
kupiłam sobie torbę na trening i prezenty dla rodziny...o zakupach spożywczych może nie będę wspominać %).
teraz tylko wszystko zapakować i voila.

zdecydowałam, że jednak pojadę do domu pksem. nienawidzę tego środka transportu, ale jest najwcześniej. jeżeli nie pójdziemy na żadne "christmas party" to wyjadę tym lekko po północy, jezeli pójdziemy to tym o 5. myślę, że problemu ze wstawaniem nie będę mieć, bo po prostu nie pójdę spać
  • awatar freudunia: Haha, no to jest metoda (bez snu w razie czego :P). Rety, ja jeszcze nie mam wszystkich prezentów. Dobra jesteś :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
wczoraj nic nie skrobnęłam, bo się integrowaliśmy i późno wróciłam
cieszę się ostatnimi wolnymi dniami dietetycznego luzu, ale treningi już uskuteczniam

dziś przywiozłam wszystkie swoje rzeczy, wiec definitywnie mieszkam na gocławiu czuję się tu jakoś...jakby to właśnie było moje miejsce. trochę jest tu francusko, trochę lubelsko...sielsko xD.
no w każdym razie lepiej niż niż na bielanach

minął też pierwszy tydzień w pracy. jak na razie jest bardzo ok.
  • awatar freudunia: Cieszę się, czytając, że jesteś zadowolona :). Utrzymuj taki entuzjazm jak najdłużej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
od jutra wracam do treningówjuż ogarnęłam siłkę, która jes 50 m od biura
w pracy coraz ciekawiej. juz ni przeszkadza mi nawet to, że przerwy są bardzo restrykcyjnie przestrzegane, mamy ciągle popołudniu.
Na razie daleko nam do odbierania telefonów od wściekłych klientów, bo przelew nie doszedł, więc chill.
 

 
udało nam się tak przesunąć godziny pracy, że zdążę na dzienny. co prawda będę wracała trzema autobusami, ale przynajmniej będę w domu przed północą.
 

 
w pracy mówimy praktycznie tylko po angielsku, ale sobie poćwiczę xD
a dziś wypuścili nas wcześniej,całe 1,5 godziny, bo mieli awarię systemu
przesuniemy start o 15 min, dzięki czemu zdązymy na ostatni dzienny
  • awatar freudunia: O jak ładnie. No i ćwicz angielski, ćwicz - to się zawsze przyda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
obiecałam sobie, że będę codziennie robiła listę pozytywnych rzeczy, a więc DZIŚ
Zaczęłam pracę
w pracy jest jakiś przystojniak
kocham swój nowy pokój i swoją dzielnicę
omlety bardzo dobre mmi wyszły
 

 
a....okazało się, że to typowe call center, w dodatku z pracą 24/7/365....
żeby było wesoło, dali nam 45 minutową przerwę na lunch...bezpłatną, co oznacza, że praca wydłuża się prawie o godzinę...
no ładnie.
 

 
zyję. jeszcze tylko tydzień i w końcu do pracy. biurowiec ładny, tylko że daleko od przystanku %). no i muszę się powoli wyprowadzić z akademika.

postanowiłam również coś zrobić z życiem uczuciowym i trochę wbrew sobie umówiłam się przez portal randkowy. gość niby sympatyczny, ale...raz, jest Włochem, a do mnie południowa uroda absolutnie nie przemawia, dwa..prawda jest taka, że jesteśmy jednak zbyt różni. nie zrozumie faktu, że muszę być praktycznie cały czas na diecie, no i on chce się widywać praktycznie codziennie, a ja tak nie lubię...no nie wiem, nawet nie potrafię sobie nas wyobrazić całujących się i delikatnie nie widzę przyszłości. jeszcze trochę ma na to wpływ, że poznałam go przez portal randkowy. jakbym nie mogła kogoś spotkać w realu (od bidy może być tesco). przecież otaczam się facetami na siłce, ale oni to są skupieni na treningu. zresztą, ja też.
czy ja nigdy nikogo nie spotkam i będę do końca życia sama? przecież to nie jest normalne, żeby mieć 22 lata i nigdy nie stworzyć związku
  • awatar todesfuge: pisał do mnie na facebooku po prostu, a wczoraj się poznaliśmy. mój entuzjazm już trochę zgasł, bo od smsów wczoraj w nocy dziś się w ogóle nie odezwał.
  • awatar todesfuge: widzieliście się już na żywo? jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz. Moja koleżanka poznała chłopaka przez taki właśnie portal i są już ze sobą od wakacji.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
my się tak śmiejemy, a może...mam depresję?
nic mnie nie cieszy, chodzę przygnębiona, znów zaczęłam się garbić, każdy problem mnie przygniata. ja wiem, że la vie en rose to tylko w piosenkach, ale już bez przesady.
w sferze towarzyskiej jestem totalnym zerem. albo nie mam na nie czasu, albo kasy, albo ochoty. czuję się odrzucona, słabo dogaduję się z ludźmi.
w dodatku niepotrzebnie namieszałam w życiu. trochę mnie to boli z tymi studiami- z deszczu pod rynnę.

czeka mnie nowy etap- gap year i pierwsza poważna praca.nie jestem zbyt entuzjastycznie do niej nastawiona. przez parę lat byłam przekonana, że chcę być tłumaczem, jednak okazało się, że nie mam predyspozycji...i to akurat w tym momencie wkręciłam się w kulturystykę. myślałam, ze może coś w tę stronę. zdecydowałam się na konkurs sylwetkowy, ale trochę za późno i teraz jestem na drakońskiej diecie. zresztą, cały czas jestem na diecie, która bardzo wpłynęła na moje życie towarzyskie. to przerażające, ale odkąd nie mogę pić tyle alkoholu to nikt się nie chce ze mną widywać. no bo co można robić z anką jak nie pije?:-(
  • awatar freudunia: Wieki u Ciebie nie byłam... Nadrabiam. Depresja w gruncie rzeczy jest popularną chorobą w dzisiejszym świecie, ale wciąż ludzie mają problem z leczeniem jej. Często myślą, że to tylko jesienne przygnębienie i przejdzie. Na pewno warto pójść do psychologa/lekarza i to sprawdzić. Na pewno nie zaszkodzi porozmawiać ze specjalistą.
  • awatar todesfuge: też mam jakieś stany depresyjne. dasz radę, uwierz w siebie i może w tej pracy będzie fajnie i poznasz fajnych ludzi :)
  • awatar Gość: Faktycznie to są zaloty depresji. Ale ja też tak miałam i jeszcze w małej części mam. Np. nie potrafię uwierzyć w swoje możliwości.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›