• Wpisów:882
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 12:58
  • Licznik odwiedzin:39 888 / 3625 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
wiecie co...wydaje mi się, że miałam takiego pecha, bo nosiłam zdjęcie mojej współlokatorki w portfelu.
wyrzuciłam zdjęcie i dziś zadzwoniła do mnie menadżerka klubu (ona stoi wyżej, niż ten menadżer, który mnie oskarżył o kradzież) z przeprosinami.
Dostałam wypłatę z premią, ale stwierdziłyśmy, że nie ma sensu, żebym dalej pracowała. i tak pracowałabym tylko do grudnia, w dodatku w listopadzie dużo bym opuściła, bo jadę do domu na wszystkich świętych, później mam targi sportowe, a później jeszcze zawody.
na szczęście wleciała mi nowa uczennica.
wszystko wskazuje na to, że jakoś dam radę do grudnia.
  • awatar freudunia: Dobrze zatem, że je wywaliłaś :P.
  • awatar freudunia: Na pewno się poukłada :). No i cieszę się, że zachowali się w końcu w porządku wobec Ciebie. Co zrobiłaś ze zdjęciem? :>
  • awatar todesfuge: i jakoś wszystko powoli się układa :) masz rację, "nie" to najtrudniejsze słowo do wypowiedzenia i w dodatku jeżeli dobrze wiesz, że gdy go wypowiesz to zostaniesz sama...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
gotowi na kolejną porcję gorzkich żali?
to posłuchajcie tego
już nie pracuję na siłowni, ani też nie dostanę kasy za te przepracowane kilka dni.
dlaczego?
ano, przychodzę w sobotę na siłownię. jest menadżer i na moje dzień dobry tylko podchodzi i podstawia mi jakąś karteczkę pod nos. pyta się czemu nie zarejestrowałam karnetów, które spisał na kartce i gdzie są pieniądze za nie"
a ja taka zdziwiona mówię, że przecież wszystkie karnety zapisywałam, niemożliwe, zebym pominęła aż tyle (bo tam było wypisane kilka). po chwili mnie olśniło, ze dzwonili z innych oddziałów (to siłownia sieciowa) z prośbą o zarejstrowanie karnetów. nie zpaisywałam tego, bo przecież kasa zostawała w tamtym oddziale, nie umnie i nie zagadzałby się bilans. menadżer zareagował tylko "no to się sprawdzi, teraz oddawaj klucz i do widzenia". mówię, że klucza nie mam, bo dałam trenerowi. przecież dzwonił do trenera jego syn i powiedział, żebym tak zrobiła. a on nic nie wie. zaczął mnie straszyć policją, przeszukaniem itp, ale jakoś się uspokoił.
powiedziałam, że to nie fair, że uważa mnie za tak nieuczciwą osobę. bardzo się tym nie przejął.
eh....no i oczywiście nie dostanę kasy, bo nie miałam jeszcze umowy, a pracowałam już 2 weekendy...
  • awatar freudunia: O rety... Beznadziejna sytuacja, współczuję. Mam nadzieję, że uda Ci się szybko znaleźć coś nowego... Nie daj się złemu nastrojowi! Buziaki!
  • awatar todesfuge: I jak żyć w takim kraju?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
no więc przyjęłam pracę w jednej z finansowych korpo.
niezłe warunki, praca też nie taka zła, chociaż trochę w stylu call center, może być trochę stresująca, no ale cóż. coś trzeba robić.
tylko taka lipa, że zaczynam dopiero od grudnia. do tego czasu musze jeszcze poklepać biedę. w dodatku może mi się nie udać przyjechać na święta:-(
  • awatar freudunia: Gdybyś prowadziła działalność gospodarczą to właśnie sobie pomyślałam, że mogłabyś zostać tłumaczem w mojej firmie. Mam nadzieję, że spodoba Ci się tam, gdzie zaczynasz. Ej... ale jak to tak z tymi świętami?
  • awatar todesfuge: to świetnie :) widzisz, wszystko się układa :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
chociaż już powoli wychodzę na prostą, to mam coraz głębszą chandrę.
dziś nie dość, że chciałam się rozpłakać w trakcie treningu, to po treningu kupiłam 2 chałwy...a przecież już niedługo zawody, powinnam ostro ćwiczyć i trzymać dietę...:-(
popłakałam sobie na ławeczce w parku, wróciłam, ale jakoś nie jest mi lepiej. oj, ciężko znoszę porażki. a w końcu to życie, nie jest usłane różami.
  • awatar todesfuge: przyjaciółka chce, żebyśmy zamieszkały razem. Poza tym chciałabym zmienić trochę otoczenie. W obecnym momencie niezbyt wiele mnie trzyma w Krakowie.
  • awatar freudunia: No życie nie jest niestety lekkie, ale może dzięki temu potem dobre chwile doceniamy jeszcze bardziej? I każdy czasem ma prawo do słabszych chwil. Najważniejsze to w ogólnym rozrachunku się nie poddać. Trzymam za Ciebie kciuki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
w ogóle bardzo dziękuję obserwującym za wsparcie.
To miło, że macie siły czytać moje gorzkie żale. każdy za nas ma swoje problemy i troski. część z nich jest znana przez pingerowiczów.
Ja ostatnio zrobiłam się jakoś bardziej wylewna. aczkolwiek nadal są rzeczy, którymi nie chcę się dzielić nieanomiwoo.
  • awatar freudunia: Kazdy z nas musi czasem z siebie wyrzucic cos zlego albo podzielic sie tym, co dobre. Ciesze sie, ze tu jestes. Trzymaj sie cieplutko i pisz zawsze, gdy tego potrzebujesz :*.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
...Bo po każdej burzy świeci słońce..(albo jakoś tak:-P)

chyba wychodzę na prostą:-)

Dziś byłam na rozmowie kwalifikacyjnej. ledwo wróciłam do domu i już dostałam wiadomość, że mam tę pracę. Jeszcze jej nie przyjęłam, bo mam przed sobą jeszcze 2 rozmowy kwalifikacyjne.
Na dzień dzisiejszy stanowisko ma duży, mocny plus- kasa. Nikt u mnie w rodzinie (oczywiście z tych osób mieszkających w Polsce), tyle nie zarabia bez nadgodzin.
minusy?
- korpo finansowe
- prawie jak call center (prawie, bo ponoć nie będe uwiązana do słuchawki)
- praca zmianowa
-czasem i w weekend...
- no i od grudnia

jutro idę na ciąg dalszy rozmowy w sprawie pracy w agencji nieruchomości. tu z kolei proponują gorsze warunki finansowe, ale praca ciekawsza.

a we wtorek mam rozmowę w innej instytucji finansowej...także...jebać studia xD
  • awatar freudunia: No ciesze sie bardzo, gdy czytam takie wpisy. Mam nadzieje, ze bedziesz zadowolona z ostatecznego wyboru jaki podejmiesz. Trzymam kciuki :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pomysł fizjo to strzał w stopę. zawód owszem, może być ciekawy, ale żeby był ciekawy i lukratywny to oprócz pełnych 5 lat musiałabym zrobić multum kursów. inaczej czeka mnie wegetowanie na onkologii za 14000 zeta, a tego nie chcę. ostatecznie pociągnęłabym ten kierunek, ale uwłacza mi fakt, że musze być jeszcze przez parę dobrych lat na utrzymaniu rodziców. nie pójdę do dobrze płatnej pracy, bo po prostu nie da się tego przy fizjo tego pogodzić. nauki jest bardzo dużo, do pracy na wakacje nie pojadę, bo jest dużo praktyk.
no i więcej kasy zarobię w korpo. w piątek już miałam rozmowę, ale blado wypadłam, wiec na cuda nie liczę. w czwartek mam następną, więc trzymajcie kciuki.

ale, zależy mi na statusie studenta i chyba na razie przeniosę się na sport, jeżeli będzie taka mozliwość
  • awatar pomme, poire ou persil?: no nie wiem, umknęła mi forma listu i 2 najważniejsze, a zarazem bardzo proste zwroty JAK MOŻNA BYŁO ZAPOMNIEĆ JAK JEST "PRZELEW" I "ZADATEK"?
  • awatar simple: Trzymam kciuki za kolejną rozmowę ;) A może na poprzedniej wcale blado nie wypadłaś, tylko masz takie odczucie ;)
  • awatar heavyrotation: Wiem, że to banalne, ale głowa do góry, będzie dobrze! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
no i stało się. wyproawdziłam się. czarę goryczy przelała poniższa akcja:
Jak sie wprowadzałyśmy, nie było pełnego kompletu kluczy. dorabiałyśmy, ale pech chciał, że mój klucz został źle dorobiony i nie mogłam z niego korzystać. Dziewczyny nie miały paragonu, więc nie mogłam sama iść do zareklamować. musiałam z nimi, ale bardzo zwlekały z tą wycieczką.
One wszędzie chodzą razem, ja jednak chodzę własnymi scieżkami. dlatego jak wychodziły to zostawiały klucz w komodzie na korytarzu klatki schodowej (mega nieodpowiedzialne, ale ok).
We wtorek pojechały do domów...nie zostawiając mi klucza.
Najlepsze jest to, ze to MOJA wina, ze nie miałam jak sie do domu dostać, bo stwierdziły, że mogłam sobie wziąć klucz od którejś z nas (najlepiej od mojej współlokatorki, bo go przecież nie nosi) skoro wiedziałam, że wyjeżdżają...żałosne.
tak na mnie naskoczyły, że stwierdziłam, ze mam tego dość. wyprowadziłam się pogłębiając mój dołek finansowy (przepadła mi zaliczka i kasa, którą mi współlokatorka jest dłużna).
no cóż, trudno. moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze, ale generalnie wszystko mi sie sypie....fizjo też nie jest takimi różowymi studiami, także sama nie wiem...
  • awatar freudunia: No i dobrze zrobiłaś. Najważniejszy jest spokój ducha, a finanse jakoś się poukładają z czasem, zobaczysz... A fizjo może na razie wydaje się takie kiepskie. Daj sobie czas. Buziaki!
  • awatar todesfuge: Napisz albo zadzwoń do nich o zwrot kasy. Tak nie moze przecież być. Wiem z doświadczenia, że jak mieszka się z je odpowiednimi osobami to życie jest jeszcze bardziej przykre. Trzymaj się :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
I DLACZEGO JESTEM TAKA NIEZDECYDOWANA? DLACZEGO NIE MOGŁO WSZYSTKO PÓJŚC ZGODNIE Z PLANEM OBRANYM TE 3 LATA TEMU!!??
  • awatar freudunia: Będzie dobrze! Myśl pozytywnie!
  • awatar todesfuge: masz racje to się nie sprawdzi i za pewne będę cierpieć przez niego. Ale potrzebuję kogoś mieć teraz przy sobie i on świetnie wypełnia we mnie tą pustkę, którą nosiłam w sobie tyle czasu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
z racji tego, że mam na uczelnię ponad godzinę, chcę się wyprowadzić. wybuchł przez to konflikt, bo dziewczyna, z którą mieszkam w pokoju twierdzi, że ją wystawiłam (bo powiedziałam, że mnie nie stać na jednoosobowy pokój, więc się "poświęciła".
ale kurcza, trochę mi szkoda tego mieszkania, bo jego największym minusem z którym nic się nie da zrobić to właściwie tylko odległość. no bo w końcu załatwię ten materac, jakiś parawan do drzwi, a telewizor? po prostu się zepsuł %-).
dziewczyny też są spoko. np. wczoraj poszłyśmy w balet i wyszły takie cyrki, że będę do końca życia pamiętać%)
  • awatar freudunia: Kurczę, masz prawo pomyśleć też o sobie... Mam nadzieję, że się dogadacie z koleżanką i zrozumie Twoje położenie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
nie dostałam się na lingwistykę. tak więc pozostaje mi fizjoterapia. mam pracę w hotelu w charakterze kelnerki w weekendy. zasuw przez 14 godzin za najniższą krajową,ale jest. to najważniejsze.
na razie zostaję, zobaczymy, co będzie.
Jest mi trochę smutno, bo po raz pierwszy na studia się nie dostałam.
to nie tak, że płaczę za lingwistyką. ja się boję o swoje finanse. no cóż, pożyjemy, zobaczymy
  • awatar simple: trzymam kciuki ;)
  • awatar freudunia: O kurczę. Może to i lepiej - przynajmniej nie będziesz mieć dylematu :). I jestem pewna, że jakoś sobie poradzisz. Na razie pracuj jako kelnerka, a w międzyczasie rozglądaj się za czymś nowym. W końcu trafi się coś interesującego. Powodzenia! :*
  • awatar seoxlc: lubię to!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ja wiem, ze ostatnio tylko narzekam, ale nie wiedzie mi się dobrze
dziś był egzamin na lingwę, a w czwartek wyniki. obiektywnie rzecz biorąc mam sporą szansę. z dyplomu miałam niby 4.5, a jak widziałam listę, to fakt, było sporo 4.5, ale chyba tylko dwie piątki na niemal 30 osób. mieejsc jest tylko 15, co oznacza, że połowa odpadnie, ale ja się chyba dostanę. i z rozsądku- wybiorę lingwistykę.
tak czy inaczej musze pracować, chociaż bede brała kredyt i stypendium to zależy mi na kasie, żeby zamienić pokój na jednoosobowy (bo to mieszkanie to tragedia, zaraz napisze szczegóły) i siłkę bliżej (bo uwaga, dojeżdżam aż godzinę).
co do mieszkania, to TRAGEDIA.
mieszkam w dwuosobowym 40 min od uw, ponad godzinę na awf i godzinę na siłkę. co więcej, w moim pokoju nie ma drzwi, nie ma łóżka dla mnie (na razie śpię na sofie, skulona jak jeż) ale za to w pokoju jest jebany telewizor i dziewczyny zrobiły sobie salon zpokoju. próbowałam zasugerować Farysie, żeby się pozbyć telewizora, ale ona na mnie naskoczyła, że wiedziałam, na co się decyduję i jak mi się nie podoba to mogłam sobie wynająć jedynkę.
nie no, nie dogadam się z dziewczynami. i teraz widzę, ze problem jest ewidentnie ze mną...chociaż nadal mam nadzieję, że mam zajebistego pecha do współlokatorów


a, i poza tym, zepsuło się na nam auto i nie mogłam przywieźc swoich rzeczy. i niewiadomo, kiedy skończy się naprawa. chociaż, może to i dobrze, będzie mi się łatwiej wynieśc
  • awatar freudunia: @pomme, poire ou persil?: No rzeczywiście nie jest tak prosto, ale jestem przekonana, że wybrniesz z sytuacji. Nie ma co się męczyć.
  • awatar pomme, poire ou persil?: taki miks moich starych nicków, jeszcze z gimbazy. ta zmiana mieszkania nie jest taka łatwa. mieszkam z koleżanką ze studiów. obie tu przyjechałyśmy dla lingwy. także jak się obie dostaniemy to się będziemy widywały na zajęciach. Jak się wyprowadzę,to bedzie obraza na całe życie. i dziewczyny mogą mi nie oddać zaliczki, bo teraz nie mam umowy. a jak bede mieć umowę, to jest w niej zaznaczone, ze w jeżeli zrezygnuję z mieszkania przed upływem 6 miesięcy to nie dostanę zaliczki z powrotem. już w sumie coś prawie mam, potrzebuję tylko książeczki. praca w hotelu, przez weekendy- zasuw po 12 godzin za najniższą krajową, ale zawsze coś. wtedy na początek znajdę bliżej siłownię i będę odkładać na pokoik....jednoosobowy:)
  • awatar freudunia: PS Dlaczego wybrałaś taki nick? :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jak mogłam być tak egoistyczna?
wiedząc, w jakiej trudnej finansowo sytuacji jesteśmy mogłam "się poświęcić" i iść do tej cholernej pracy. cudów bym nie zarobiła, ale zawsze coś. składanie papierów, odebranie dyplomu...mogłam to załatwić w jeden dzień, ewentualnie 2, ale zmieściłabym to w urlopie.
a teraz? jestem w zajebistej kropce.
chciałabym spróbować szczęścia na fizjoterapii, ale jak nie pójdę do pracy to po prostu się nie utrzymam. ba, nawet z pracą bedę potrzebowała pomocy finansowej, bo nie będę dostawała kredytu (i o zgrozo, będę go musiała zacząć spłacać na III roku) ani stypendium socjalnego (bo raz, że mają tam niski próg, a dwa, czytałam, że nie można brać socjalki na drugich studiach).
przyzwyczaiłam się do tego, że mam swoją kasę z korków, wiele rodzice mi nie dosyłali. a teraz?
nie dość, że ja będę znów na utrzymaniu, to jeszcze oni jednak zaczęli sobie budować domek. w dodatku teraz zepsuło się auto, nie wiem, ile może kosztować naprawa.
jest lipa, jest źle.
  • awatar freudunia: Nie martw się tylko podejmij działania. A może jednak studia zaoczne? Oczywiście to dodatkowy koszt, ale jednak wtedy miałabyś czas na pracę w tygodniu. Ale wtedy też odpada kontynuowanie na razie studuów z filologii... Myśl, myśl. Będzie dobrze! :*
  • awatar simple: praca jest ważna nie tylko dlatego, żeby mieć kasę na utrzymanie (to wiadome), ale i dlatego, że same studia niewiele dają i pracodawcy źle patrzą na cv, w których są tylko studia i praktycznie zero doświadczenia w czymkolwiek. Może jakaś korpo? Masz na tydzień przepracować ileś tam godzin, zawsze możesz np. tylko wieczorami...
  • awatar todesfuge: Mi też juz na drugim kierunku nie przysługuje stypendium i musze iść do jakiejś pracy. Nie wiem jak pogodę studia, praktyki i jeszcze prace. Musimy jakoś dać radę! Najlepiej żebyśmy znalazły taka prace, żeby można było w weekendy pracować i ewentualnie jakieś nocki brać. Dużo moich znajomych pracowało tak w hotelach albo hostelach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ale mi Anka namieszała w głowie z tymi studiami...teraz to już kompletnie nie wiem, co robić
 

 
mądra Ania właśnie sobie uświadomiła, że nie musi cisnąć lingwistyki, tylko może wziąć inny kierunek, byle to były studia drugiego stopnia. i już miałam zapisywać się w irk na jakieś europeistyki. miałam, bo w końcu...śmieję się ze studentów takich kierunków i co? sama będę to studiować?
poza tym, ja chyba lubię, jak mam w życiu ciężko. nie wiem, sama nie wiem...a co jak mi się nie spodoba fizjoterapia? na lingwie przynajmniej mam styczność z oboma językami i dostęp do wiedzy z zakresu ekonomii i prawa- bardzo ogólną, ale też bardzo przydatną
 

 
zauważyłam, że na siłowni jestem przez facetów traktowana bardzo zimno, wręcz wrogo. nie wiem, czyżby dlatego, że ćwiczę na "ich" sprzęcie w przeciwieństwie do lalek na orbitrekach? w poniedziałki (międzynarodowy dzień klaty) jest to szczególnie wyraźne (bo tez wtedy robię klatę ^^, no to chyba jestem "wróg" nr1)
  • awatar freudunia: Też ćwiczę na bardziej męskim sprzęcie, ale z małym obciążeniem i mężczyźni cholery dostają jak po mnie mają zmieniać obciążenie ;). Może taki jest też powód u Ciebie? A może to, że jesteś w ogóle na "ich" terenie :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No, i po weekendzie.
nawet jestem zadowolona, miało to swoje plusy:-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Już dawno nie miałam tak nudnych wakacji. spędzam praktycznie cały czas w łóżku śpiąc lub czytając albo przed kompem. marnuje go, że aż mi siebie żal.
chętnie bym coś robiła, ale....nie mam z kim.
jestem absolutnie sama i jest mi z tym bardzo źle
  • awatar freudunia: @pomme, poire ou persil?: Jestem z Ciebie dumna, że weekend z ludźmi w końcu spędzisz :).
  • awatar freudunia: @pomme, poire ou persil?: I jak? Jakoś lepiej w ostatnich dniach?
  • awatar todesfuge: poważnie to chyba było tylko na początku. Gdy sprawdzał mój plan zajęć zanim zadzwonił, gdy na pierwszej randce wiedział kiedy mam urodziny i zawsze rezerwował stolik nawet jak szliśmy tylko na kawę. Jak się spotykaliśmy było cudownie, chyba nikt nigdy mnie tak nie traktował. I jest bardzo czuły. Ale teraz nasze spotkania są tylko przypadkowe, średnio co kilka miesięcy i to w jakimś klubie i w dodatku oboje jesteśmy wstawieni i wtedy też jest cudownie. Dodatkowo co jakiś czas napisze, tak jak tydzień temu: "czy wszystko w porządku u mojej miłości?". Ale, żeby porozmawiać ze mną na poważnie na żywo to nie widzi potrzeby.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
jestem jestem. tylko że w domu, nic się u mnie nie dzieje, no life absolutny. większość czasu spędzam tłumacząc książkę Girondy. chociaż nie, przez większość czasu to ja śpię.
ale, ostatnio dzieje się bardzo dziwna rzecz. otóż, giną mi soczewki z pojemniczka. pojedynczo.
jak pierwszy raz mi zginęła to pomyślałam sobie, że pewnie byłam zmęczona i nie trafiłam do pojemniczka z jedną soczewką (aczkolwiek nigdzie w okolicy jej nie było, a wysuszona bardzo rzuca się w oczy).
a dziś jak chciałam założyć soczewki to w pojemniczku zastałam tylko jedną. jestem pewna, że wkładałam obie, no jak nic została wyciągnięta.
pytanie tylko przez kogo i po co? przeciez nikt u mnie w domu nie nosi soczewek.
  • awatar simple: oo tłumaczenie fajna sprawa ;)
  • awatar freudunia: Czyli mamy zagadkę znikających soczewek. Możesz sprawdzić czy masz i na jakim poziomie zdolności detektywistyczne :D. Tak serio to rzeczywiście nieco dziwne. Spanie dobra rzecz, ale szkoda życia na nie tracić. Co w końcu ze studiami postanowiłaś? :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
no i dostałam się na fizjo. już oficjalnie jestem studentką awf tylko, że lipa jest taka, że musze studiować lingwistykę, bo mam na nią kredyt.
nie da się wziąć kredytu drugi raz na studia pierwszego stopnia. może jakoś bym sobie bez niego poradziła, ale niestety, na 3 roku fizjo musiałabym zacząć go spłacać, co jest dla mnie niemożliwe.
dlaczego ten świat jest tak niesprawiedliwy, że muszę o wszystko walczyć? zawsze coś jest kosztem czegoś.

a i tak studiowanie fizjo wisi na włosku, bo będę musiała pogodzić 2 kierunki, treningi i prawdobobnie ogarnąć jakąś pracę, bo się po prostu nie utrzymam. wyciągnę coś stypendium, ale to socjal, więc szału nie będzie.
  • awatar Towarzysz Sekretarz: A czy nie za duzo chcesz na raz? Niekoniecznie to dobre wyjscie studiowac dwa kierunki. Zycie bardzo szybko zweryfikuje studia i caly ten swiat, bo zycie jest diametralnie inne niz studia i ta wiedza ktora sie zdobywa nijak sie ma do rzeczywistosci.
  • awatar freudunia: Gdzie zniknęłaś? I oczywiście gratuluję dostania się na fizjo. Mam nadzieję, że jakoś poukładasz sobie wszystko... Ściskam.
  • awatar st.anger: Gratulacje. Jeśli Ci zależy to na pewno dasz radę. A to, o co nie trzeba walczyć zazwyczaj jest niewiele warte lub się tego należycie nie docenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
proszę Państwa, jestę licęcjatę

do szczęścia brakuje mi tylko faceta.
 

 
wczorajszy egzamin sprawnościowy poszedł świetnie

w pływaniu zdobyłam mało, 4 pkt (na 20 możliwych), ale i tak powyżej oczekiwań. na tle grupy nie wypadłam aż tak źle. z kolei 800 m "zrobiłam" w 2.52sek, co dało mi aż 18 pkt. dodajmy do tego moją maturkę to welcome awf.
co mnie zdzwiwiło, są osoby, które starają się drugi rok, a ja sobie przychodzę tak "z głupia franc" i sama nie wiem, czy nie przyszłam tylko zrobić sobie testu kondycji.
tylko że jest druga sprawa- ja chyba nie chcę do wawy. to brzydkie miasto. duże, ale takie sztucznie duże, na wyrost. problem w tym, że lubię Lublin. tu mam prawie wszystko, co mi potrzeba. jak się nie dostanę na lingwistykę do wawy to zostaję:-P.
  • awatar todesfuge: wczoraj, gdy gdy kolejny raz przekonywałam, że się nie obraziłam, że go rozumiem(postanowiłam schować dumę do kieszeni) odpisał mi tylko "dobra, dobra" i tyle od wczoraj cisza. Najśmieszniejsze jest to, że zanim odwołał spotkanie to 30 min wcześniej dzwonił i miło się nam rozmawiało.
  • awatar freudunia: No ja teraz pracuję w Warszawie. Miasto nie jest takie złe, ale... przytłaczające swoją wielkością i ilością ludzi. No ale może byś się przyzwyczaiła :). Nieźle na te 800m - bravo!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
no, to z fizjo chyba się pożegnam, bo nie ogarnęłam wszystkich papierów.
  • awatar todesfuge: każdy kolejny ślub, o którym się dowiaduje powoduje kolejne depresyjne stany... A na ślub przyjaciółki przydałoby się iść z kimś.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›