• Wpisów:882
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 12:58
  • Licznik odwiedzin:39 655 / 3600 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
dawno nie pisałam.
jakoś tak wyszło...
może i miałam o czym pisać, ale nie potrafiłam tego "ubrać w słowa". zresztą...i tak tego nie potrafię.
nie wiem, czy wiecie, ale opisywanie i opowiadanie jest jedną z najgorzej wychodzących mi rzeczy. no może dorzucę do tego tańczenie.

no...

chcialam się pochwalić, ze zmieniłam styl uczesania. postawiłam na artystyczny nieład, ale chyba nieco przesadziłam, bo moja kumpela spytała się, czy widziałam się w lustrze.
hm...
ale mnie się podobało. ;P
 

 
kolejny dzień przynosi kolejne straty.
własnie zgubiłam 50 zeta.
najlepsze jest to, ze widziałam, jak taka laska bierze sobie tę kasę.
tylko, ze nie chciała mi oddać...


ukaram sama siebie za głupotę.
trudno, trzeba oddać famili tę kasę, zwłaszcza, ze to ie pierwszy raz.
  • awatar Gość: jak ktoś nie lubi zimna, a plucha i szarość, brak słońca wpędzają w depresję to się zimy nie lubi ;) nie mówię o pięknym widoku za oknem - ale wyjść na taki mróz i czekać pół godziny na spóźniony autobus nie jest już takie fajne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
ja chciałam powiedziec,że to nie koniec moich problemów.
czy ja komuś zrobiłam jakąś krzywdę, ze cały czasspotyka mnie pech??

oberwałam na wfie w oko i rozwaliłam kolano i
zgubiłam kasę.
ale jezeli chodzi o bude nie było tak źle. w końcu nie można czwóry z matmy i -5 z angola uznac za złe oceny ;P
  • awatar Miley.! <333: nOm :)
  • awatar Miley.! <333: nie mów mi tego ;D
  • awatar Miley.! <333: tą jedną notatkę napisałam 23 min temu, a tą niby z wymyślonym wywiadem 20 min temu! niemożliwe, żebym w 3 min tak dużo napisałam! i to skopjowałam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
wczorajszy dzień był koszmarem. nic mi nie wychodziło (może z wyjątkiem 3 pryszczy, które niesamowicie zdobiią moją podleczoną cerę).
nie załatwiłam sobie kiecki, psa dla kumple i co najgorsze zgubiłam fona, zostałam zmuszona do kupienia beznadziejnych butów...

ciekawe, co dzisiaj się stanie...
niech się dzieje, co chce. myslę, że gorzej już być nie może.
 

 
ah..dzisiaj wreszcie coś się stało!!!
zgubiłam fona i nie histeryzuje, a wręcz podchodzę mdo tego ze stoickim spokojem )
 

 
hm..to pasowałoby znów coś napisać. tye ze nie ma co...
a..już wiem. ferie mi się kończą xD. fajnie, nie??
niefajnie???u...a dlaczego???
hm...no tak szkoła i już nie będę się mogła wyspac. ale jak nie patrzeć to szkoła jest zbawieniem dla mojego nudnego zycia.

nic się nie dzieje.
próbuję pożyczyć sukienkę od jakiejś kumpeli, ale marnie mi to wychodzi..
 

 
ale była dzisiaj jazda. w sensie dosłownym;p.
bo mama pozwoliła mi pokierować.
jeszcze "kilka" lekcji i będę driftować po ulicach.

hahahahahaha
 

 
no...wreszcie wróciłam;p.
byłam u Zosi.
hehe...no i trochę u ciotki także nie miałam kiedy dodać jakiejkolwiek notki, ale wyaje mi się, że was to nie załamało;p.
oglądałam próbę i na próbę przyszedł taki chłopak.
haha..wyglądał jak Jacyków 50 lat wcześniej xD.
opisałabym dokładniej co sie działo i jak, ale nie mam talentu pisarskiego.
no..to by było na tyle.
 

 
y...no tak.
dawno nic nie umieszczałam, bo i nie miałam co...

i dalej nie mam, ale jakieś głupoty napisże, bo znów mój blog padnie. może to i dobrze.

wczoraj skończyłam czytać "kod Lucyfera", ciekawe, zmmusza do refleksji.
wczoraj równiez poplamiłam kawą ksiązkę mojej koleżanki.
no nic...będę musiała ją odkupić.

aha i kupiłam sobie perfumy, których nie planuję używać,ale...los mnie skusił.
ah..ten los.
pozostał mi do czytania Makbet, ale pożyczyłam taką ksiązkę, ze boję siię ją otworzyć. jest taka stara. chyba popatrzę, kiedy ją wydrukowano...
no pięknie..63 rok. jeszcze nie miałam w rękach tak starej sterty kartek.
 

 
cholera, ale się wciagnęłam w ten "zmierzch".
nie wiem...nie rozumiem fenomenu tej historii, ale wciąga.
kiedy czytam, ciągle czuję napięcie.

uh...tato znów przełączył mecz;/. zawsze przełącza, gdy przegrywają.

przeżyłam dzisiejsze lekcje lepiej niż wczorajsze (głupia ja myślałam, ze wczoraj, to dziś;p)
chociaż miałam 2 sprawdziany...no ale jakoś poszło.
tylko z francuza druga czwóra...;[...i ja planuje iśc na romanistykę. śmiech na sali.
 

 
ale się kłócą...już nie mogę wytrzymać.
cała moja rodzinka...

a tak z drugiej strony chciałąbym mieć takie problemy jak ma zośka- czyli brak sukienki i butów na rewię oraz wymaginowany celluit....
 

 
hm..posoliłam kompot i posłodziłam łazanki...coś ze mną jest nie tak
ja nie wiem, czy to ze zmęczenia, czy cos mi się złego w głowie dzieje...
  • awatar Gość: oj tam, zwykłe roztargnioenie (; a co do snu - nieźle, nieźle ^^ mi się śniło, że prowadziłam samochód terenowy O_O całkiem nieźle mi szło, tymbardziej, że nigdy w rzeczywistości nie siedziałam za kółkiem ^^
  • awatar sznurowkaxP: każdemu się zdarza:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
i tak...pokłóciłyśmy się, pogodziłyśmy się
później znów się pokłóciłyśmy...i pogodziłyśmy.
to sie nazywa przyjaźń!!
;P
  • awatar Gość: bez tego nie byłoby przyjaźni, to jeden z nieuniknionych jej elementów ^^ a co ci się śniło? ;>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
super...weź tu licz na przyjaciela.
poprosiłam zośkę o to, zeby poszła ze mną popatrzeć na gimnazjadę, bo jestem ciekawa, czy dziewczyny przejdą, a tu nagle z Zosi zrobiła się przykładna uczennica, która nie chodzi na wagary.
Ja się takczęsto poświęcam, a ona nic...zero
 

 
przeszła!!! czaicie, moja qmpela przeszła!!
ogólnie to podsumjmy: przez 3 h siedziałam z cieknącym nosem czekając z nią i denerwując się za nią...
ale było warto.
dziwn, ze się cieszę..zazwyczaj jej sukcesy nieco mnie dołują, a tu proszę.
przechodziło 16 dziewczyn z 23

ja nie startowałam, zeby nie było
 

 
mam nos jak rudolf...cieszycie się??
ja nie.
właśnie z 2 goziny przepadnie mi dyskoteka...

jutro casting...chociaż ja nie będę startowć, to pokibicuję Zosi
 

 
dajcie spokój.
jakaś cholerna grypa mnie wzięła.
kuruję, bo jutro muszę iść do budy (ale pewnie i taknie wyzdrowieję) .

eh...a jutro dyskoteka, a ja nie mogę iśc..
no i diabli wzięli imprezowanie;/
 

 
ćwiczę, niewiele jem, a dalej jak tyłam, tak tyję.
ja nie wiem co sie dzieje;/
rok temu wskazówka na mojej wadzę się nie poruszała (nie była zadowalająca, ale nie rosła),
a teraz...
niedługo będę ważyć tyle, co młody słoń
ale zmułe mam...miałam fatalny dzien
dostałam 4 z frencza...
no to się pożegnałam z szóstką na koniec
i znów się pokłóciłam ze starym,
i dalej mnie boli łeb....
jedyny plus to to, że wczoraj skończyłam pottera.

ale żałuje, ze tak szybko przeczytałam
teraz jego historia po prostu dla mnie umarła.
 

 
eh..ten potter.
wciągnął mnie cholera.
cofam się w rozwoju..jak nic.
 

 
dzisiaj klasa udowodniła mi, ze powinni nosić okulary przynajmniej kilka dioptrii (o r.óżnych denkach)
zakręciłam sobie włosy i było wiieeelkie podniecenie, ale powiem szczerze, że podobały mi się ich komplementy (no z wyjątkiem Jeza, który stwierdził, ze chyba nie wiem, co to jest grzebień;/)
najbardziej mi się podobał "jak marilyn monroe tylko ze w wersji brązowej"
tylko raczej nie był szczery, bo mówiła to koleżanka, która za mną nie przepada.
no ale tyle słodzenia o mnie...
ale dzisiaj mieliśmy dzień "przygód"
2 kartkówy!!!
i to matma i chemia.
na szczęscie oba poszly mi dobrze.
myślę, że nawet będą piątki.

a przy ćwiczeniach znów udało mi się zrobić szpagat xD. mistrze jestem. tylko że po rozciąganiu strrasznie mi się trzęsa kolana ;p
  • awatar Gość: szpAgat mówisz :] po jednym szpagacie boję się za szeroko rozstawiać nogi... pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
haha..ale na religii było zianiowo
uczyłam zośkę (moją kmpelkę) grać w karty, ale ciężko łapie...
nie to co ja
chociaż i tak niee znam wileu karcianych gier chociażby makao
a propo, co to jest kent??;p
 

 
od dziś nienawidzę angielskiego.
wali mi, nie pisze z niego matury;/
 

 
zaczęłam tak negatywnie swój zyciorys, no ale co ja na to poradzę...tak się złożyło;p

właśnie wróciłam ze szkoły i już mam dobry humor, bo:
nie drałowałam na piechotę (odwiozła mnie mama kumpeli)
nie dowiedziałam się w końcu, co dostałam ze spr z angielskiego (im później tym lepiej)
i mam wolną chatę xD...
pokłóciłam się trochę z gościem od woku na temat symetrii...
no bo przeciez jeżeli coś coś nie jest idealnie symetryczne to w ogóle nie jest symetryczne.
mam rację???
 

 
super, rozpoczynam jeszcze raz...informacja, ze mój rodzony ojciec mnie nienawidzi. zresztą, od tej pory ja jego też.
stwierdził , że jestem kompletnym leniem i beztalenciem, że nie jestem mu potrzebna, wręcz pzeciwnie.
miałam ochotę wstać i wyjść z domu...już nigdy więcej się nie pojawić. tylko, ze to by przyniosło mu satysfakcję, a to JA mam być górą w tej wojnie, którą dziś rozpętał.
pierwszy facet, który mnie tak zranił!!
nie podaruję mu tego
  • awatar rastaman: Witam na pingerze :) Mam nadzieję, że ta 'wojna' to przejściowo...
  • awatar Gość: To nie była akcja szkolna, musiałam z kumpelą sama biegać i jeździć po różnych ośrodkach itd. :] Co do ojca - ja miałam podobną akcję. Awantury, wypominania, wieczne pretensje, przytyki itd. I on mnie niby kochał?! Mam nadzieję, że Twoja sytuacja się poprawi (np. jak moja, szkoda tylko, ze wtedy gdy go nie ma jest dobrze...) pozdrawiam i dziękuję za dodanie do obserwowanych :]
  • awatar Gość: ale nie moja sprawa, pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›